O autorze
dr ekonomii, absolwent filozofii - jestem adiunktem na Akademii Sztuki w Szczecinie,zajmuję się rynkiem sztuki,

Niejasne związki nauki z biznesem

Ludowa mądrość głosi, że kontakty nauki z biznesem zawsze owocują niesamowitym wysypem innowacji, profitów, nowych miejsc pracy etc. Czasami, jak w przypadku Rady Biznesu Wydziału Zarządzania UW i Marka Goliszewskiego z BCC owocują też spektakularnymi doktoratami.

Do kompetencji Rady Biznesu przy Wydziale Zarządzania należy m.in



"Pozyskiwanie partnerów do finansowania badań naukowych prowadzonych przez pracowników naukowych Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego.
• Pozyskiwanie partnerów do finansowania poprawy infrastruktury organizacyjnej i technicznej Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego. "

Składa się ona natomiast z przedstawicieli sektora przedsiębiorstw prywatnych oraz instytucji publicznych powoływanych przez dziekana wydziału. Praca w Radzie jest nieodpłatna. I na tyle formalności. Marek Goliszewski jest członkiem tego ciała, powołanego w 2013 jak wynika z dokumentów na stronie wydziału.

W sytuacji, gdy członek Rady lub osoba blisko z nim powiązana wpadnie na pomysł zdobycia stopnia naukowego, rysuje się ciężki konflikt interesów. Wiadomo, że ciężko będzie wymagać tak samo od gościa, który wspiera wydział w trudnej misji zdobywania środków na badania czy rozwój infrastruktury. Jeszcze ciężej będzie gdy jego starania w tym zakresie okażą się sukcesem lub będą budzić uzasadnione nadzieje.

Polskie prawo nie wymaga składania oświadczeń o konflikcie interesów w trakcie przewodów naukowych. Najprościej byłoby bronić te prace po prostu na innych wydziałach, ale wiadomo że bez twardej i egzekwowanej regulacji trudno z tego zrobić regułę.

W przypadku osób czynnych publicznie sytuacje zdobywania cieszących się jakimś prestiżem stopni naukowych zawsze budzą pewne wątpliwości. Kto np. negatywnie zrecenzuje pracę posła o którego względy z różnych powodów zabiega uczelnia? W przypadku szefa dużej i wpływowej organizacji biznesowej sprawa jest jeszcze trudniejsza, dlatego warto byłoby zachować zdecydowanie wyższe standardy niż w przypadku standardowego doktoranta. Szczególnie, że dostępna publicznie obroniona praca wygląda jak wygląda.

Marek Goliszewski jest członkiem oraz laureatem nagrody Honoris Causa Towarzystwa Badań Naukowych Sigma Xi , które chwali się że wśród 50 tys zarejestrowanych członków znajduje się 200 noblistów (nie wiem jak tą liczbę skomentowałaby Królewska Szwedzka Akademia Nauk). Jedna ze złotych myśli (autorstwa Dana Browna- jeszcze bez Nobla z literatury) przytaczanych w statusach fanpage tej jakże prestiżowej organizacji głosi "'Google' is not a synonym for 'research.'"

Z uznaniem muszę przyznać, że w bibliografii pojawia się książka wydana przez Oficynę Bractwo Trojka prowadzone przez od dwu dekad przez poznańskich anarchistów. Gorąco polecam tą unikatową pozycję, bezkompromisowo krytykującą relacje kapitalistyczne żałuję jednak, że w tekście pracy nie znalazło się do niej żadne odniesienie. Jeśli prezes BCC ją przeczytał to z pewnością świat już wkrótce stanie się lepszy.

Gdybym na siłę chciał doszukiwać się problematycznych powiązań musiałbym wspomnieć, że promotor tej pracy prof. Andrzej Zawiślak posiada legitymację BCC nr 1 - był jednym z założycieli tej organizacji. Ale było by to co najmniej złośliwe.

Czasami związki biznesu i nauki bardziej przypominają relację dziecko-zapałki. Na szczęście można liczyć na osoby zupełnie nieczułe na zawiłości uniwersyteckiej celebry i złożonych powiązań jak Piotr Nowak, który rzecz opisał. W swojej naiwności poważnie potraktował publiczny charakter obrony doktorskiej i dzięki temu sprawa wyszła na jaw. Trudno temu młodemu człowiekowi zarzucać złą wolę. To on całkiem niedawno zorganizował pionierską akcję wsparcia dla przedsiębiorców doświadczających represji ze strony ZUS, US i zagrożonych wykluczeniem społecznym. Dary zebrane podczas akcji zostały przekazane KPP Lewiatan i właśnie Business Centre Club.

Trwa ładowanie komentarzy...