Poeta Sofronow ostrzega: ideologia gender.

ks. prof. Paweł Bortkiewicz
ks. prof. Paweł Bortkiewicz
Mimo przytomnego ostrzeżenia poety Sofronowa "mądremu wystarczą dwa słowa, a głupiemu to i referatu mało", przed napisaniem notki o zajściach na poznańskim Uniwersytecie Ekonomicznym postanowiłem obejrzeć zapis całego wydarzenia. Poeta miał rację - wystarczy hasło "ideologia gender", żeby wiedzieć z czym mamy do czynienia.

W pierwotnej wersji wykład ks. prof. Bortkiewicza miał tytuł "Gender – dewastacja człowieka i rodziny”. Po ukazaniu się petycji podpisanej przez poważną część poznańskiego środowiska akademickiego oraz specjalną na prośbę rektora UEP udało się postawić znak zapytania : "Czy gender to dewastacja człowieka i rodziny?".

Wykład został po kilku minutach przerwany happeningiem członka kolektywu Od:Zysk. Ubrany w tandetną złotą sukienkę z makijażem wskoczył na stół przy którym siedział prof. Bortkiewicz. Po dosłownie momencie okazało się że poważna część audytorium stanowią policjanci kryminalni. Dwie osoby zostały ranione paralizatorami, w ruch poszły tez pałki teleskopowe. Błyskawicznie na sali zjawili się też umundurowani po zęby policjanci z działu prewencji. Dwie osoby zostały aresztowane. Wykład przeniesiono do innej sali.Jak się okazało policjanci używali paralizatorów, nie dość że niezgodnie z prawem to dodatkowo był to ich prywatny sprzęt. Jeśli w trakcie wyjaśniania tej interwencji nie zostaną wyciągnięte bardzo surowe konsekwencje to niech nikt z elity rządzącej nie powie więcej złego słowa o białoruskich standardach.


Wróćmy do wykładu - nie oszukujmy się, że ten znak zapytania cokolwiek zmienił. Walka z gender jest prowadzona przez polskich biskupów w odpowiedzi na ujawnienie szeregu afer seksualnych i ordynarnych szwindli z nieruchomościami. Wykreowano szybko nowe zagrożenie i łopatologicznie, sklejając w pośpiechu argumenty buduje się nowy front walki ideologicznej, gdzie prominentni ludzie kościoła kreują się na ostatnich sprawiedliwych. Znak zapytania powinien być przy słowie wykład, zamiast w jego tytule.

Podobna była wymowa wykładu prof. Bortkiewicza. Nieco perwersyjnie brzmiał fragment gdzie przywoływał uszkodzenie prącia noworodka, które doprowadziło do decyzji o zmianie płci. Jak na gaszenie pedofilskiego pożaru strategia dość karkołomna. Wrogowie moralnego trzonu rodziny i społeczeństwa jak zawsze ci sami - Kartezjusz, Engels, Marks, Satre, Butler (nowa na liście). W sam raz na pogadankę w salce katechetycznej, ale do charakteru naukowego jednak wciąż daleko - szczególnie, że trzeba by zbudować wywód na aksjologii perspektywy konfesyjnej czyli zadanie teoretycznie wykonalne, ale chyba zbyt ambitne jak na instrumentalny charakter wystąpienia. Naukowości jednak zdecydowanie dodawało miejsce i tytuły prowadzącego, przeniesione w inny kontekst już nie miało by już tego akademickiego splendoru.



Co ciekawe nurt krytycznej refleksji feministycznej jest obecny od końca lat 60 w samej teologii, również katolickiej - ale takie świństwa to nie w kraju który jest katolicki od przynajmniej 3 tys lat.


Wykład odbył się z inicjatywy Korporacji Akademickiej Lechia, organizacji która jakiś czas temu zorganizowała na UEP m.in wykład egzorcysty. Dziwna to organizacja i o bardzo prawicowo endeckim zabarwieniu (ruchowi korporacyjnemu patronował m.in Roman Dmowski). Od samego swojego początku w dwudziestoleciu międzywojennym korporacje akademickie były i są zamknięte dla kobiet, co jest lekko żenujące biorąc pod uwagę że mamy XXI wiek - no, ale do zajmowania się gender background jak znalazł. Za to były bardzo przejęte sumiennym wdrażaniem polityki getta ławkowego i nagonkami na żydowskich studentów (podobnie jak kobiety mieli szlaban na zapisywanie się korporacji).

Pomijając moralny sprzeciw wobec decyzji o wpuszczeniu policji na teren Uniwersytetu (eksterytorialność uczelni), oraz nieuzasadnionej brutalności funkcjonariuszy wydarzenie okazało się klęską również w wymiarze teoretycznym.

Na UEP spotkałem wielu wspaniałych profesorów, w tym również o wrażliwości lewicowej. Pamiętam jak byłem dumny z mojej uczelni kiedy podczas uroczystości nadania doktoratu honoris causa Zygmuntowi Baumanowi na Uniwersytecie Artystycznym odczytano list gratulacyjny od rektora UEP prof. M. Goryni - nie wszystkich rektorów poznańskich było wówczas stać na ten (zwyczajowy) gest.

Mam za to poważny wyrzut do ks. prof. Bortkiewicza, który bez cienia zażenowania wykorzystuje swoją pozycję kościelną i akademicką do promowania postaw nie mających z refleksją naukową żadnych punktów stycznych. Nie mam wątpliwości, że zgoda na ten wykład była obarczona swoistym szantażem moralnym związanym z posiadanymi przez niego tytułami naukowymi i jak okazało się naiwną wiarą, w uszanowanie standardów debaty akademickiej.

Wątpliwości co do intencji organizatorów nie mieli natomiast anarchiści i osoby związane z UAM, które przybyły na to wydarzenie. Happening był sensowną formą odpowiedzi na tą strategię - po ich stronie nie było policjantów, którzy przybyli tym chętniej, że mieli okazję do spałowania nielubianych aktywistów.

Mam wielki żal do prorektora UEP, który jak się okazało bardzo lekkomyślnie pozwolił na przekroczenie przez policjantów progu uczelni. Ta decyzja złamała bardzo starą i pożyteczną tradycję, która w przeciwieństwie do obyczajów i mentalności korporacyjnej jest ze wszech miar godna obrony.

I na koniec - pamiętajmy, że jest taki zestaw postaw na które na uczelniach po prostu nie ma miejsca. Należą do nich m.in kłamstwo oświęcimskie, poglądy rasistowskie, "kreacjonizm naukowy" i dzięki casusowi ks. prof. Bortkiewicza również ideologiczna krytyka gender.

Dokumentacja całości wykładu.
Trwa ładowanie komentarzy...